Poza czasem jest dla mnie czymś więcej niż cyklem fotograficznym – jest swoistym manifestem. W świecie, w którym obraz coraz częściej staje się niematerialnym zapisem, efektem działania algorytmu, a jego związek z twórcą ulega rozluźnieniu, świadomie wracam do fotografii opartej na materii, procesie i fizycznym geście autora.
Nie jest to próba ucieczki w przeszłość ani nostalgiczny powrót do dawnych technik. Przeciwnie – traktuję je jako narzędzia całkowicie współczesnej wypowiedzi, pozwalające odzyskać bezpośrednią relację z dziełem: od przygotowania materiału po ostateczny obraz. Poza czasem jest więc opowiedzeniem się za fotografią namacalną, świadomie tworzoną i nierozerwalnie związaną z człowiekiem, który ją powołuje do istnienia.